Zaktualizowany przepis na czerwień- kilka propozycji

Cześć! Dawno się nie widzieliśmy. Witam Was na początek nowym przepisem na czerwień. Przez ten czas trochę na mojej głowie się zmieniło, ale nieustannie staram się, aby włosy miały jak najbardziej czerwony kolor.

Henna Maiden Red Wine

Zacznę chronologicznie od Henna Maiden Red Wine, którą dostałam od Agnieszki Niedziałek. Henna niestety nie jest obecnie dostępna w Polsce, ale mimo to cieszę się, że mogłam ją wypróbować.

W składzie oprócz ziół znajdziemy glinkę. Prawdopodobnie to ona ma spory wpływ na końcowy efekt kolorystyczny. Glinka może reagować z metalami, dlatego też ten proszek mieszałam drewnianymi pałeczkami w plastikowej misce.

Proszek Henny Maiden jest bardzo fajnie i gładko zmielony, rozrabia się z łatwością, chociaż nie jest typowym „glutkiem”. Hennę przygotowałam zgodnie z instrukcjami na opakowaniu, ponieważ chciałam dać jej jak najlepszą szansę. Hennę wymieszałam z ciepłą wodą, odrobiną octu i zostawiona na pół godziny, po czym nałożyłam na włosy na 3 godziny.

Przyznam szczerze, że efekt bardzo mocno mnie zaskoczył, już po zmyciu. Włosy miały bardzo intensywnie czerwoną poświatę- a ta u mnie zazwyczaj pojawia się dopiero po utlenieniu koloru. Nawet w sztucznym świetle widać było winny kolor.

Następnego dnia, w słońcu było tylko lepiej, kolor nabrał niesamowitego czerwonego koloru. Jeżeli tylko uda mi się jeszcze tę hennę kupić, lub będzie dostępna w Polsce, to prawdopodobnie będzie to mój ulubiony produkt.

Jak to bywa z henną, po pewnym czasie się wypłukała. Kolor jednak bardzo fajnie chwycił odrost, dzięki czemu cała część wcześniej hennowana Henną Maiden cały czas jest pięknie chłodna i w winnym odcieniu. Później kilka razy próbowałam osiągnąć ten efekt domowymi sposobami, jednak bez lepszych efektów. Dodatek glinki do zwykłej henny tylko pogorszył jej zdolność do barwienia. Otrzymałam wtedy może i dobry kolor na długości, ale odrost był bardzo słabo pokryty.

Ziółka z Sojatu

Hennę z Ziółek z Sojatu dostałam tutaj. Cena jak na oferowaną jakość jest naprawdę super, a sama henna powinna być bardzo wydajna. Czasami z ziołami tak jest, że w zależności od jakości i barwienia możemy użyć różną ich ilość. W przypadku tego produktu zdecydowanie można użyć ziół mniej.

Już na początku moją uwagę zwróciło bardzo dokładne zmielenie ziół, a dalej było tylko lepiej. Do hennowego proszku dodałam tylko trochę zakwaszacza- kwasku cytrynowego. Zalałam wywarem z kilku nawilżających ziół i byłam w szoku. Mimo tego, że nie dodałam do henny kozieradki, proszek był bardzo gładki, glutowaty. Nieco trudno było go rozrobić, w związki z czym użyłam miksera :D Jednak ze 100g henny wyszło mi więcej papki, niż zazwyczaj, prawdopodobnie ze względu na glutowatą konsystencję.

Hennę odstawiłam w ciepłe miejsce i regularnie sprawdzałam wydzielanie barwnika. Po około 4 godzinach papka zostawiała intensywnie pomarańczową plamkę na skórze, więc przystąpiłam do dalszych działań.

W osobnej misce rozrobiłam rubię, drzewo sandałowe i kampesz z ciepłą wodą i dodatkiem sody, a następnie tą mieszankę dodałam do odstawionej henny. Po wymieszaniu od razu nałożyłam na włosy i trzymałam przez 3 godziny, bo człowiek musi spać.

Efekty całkiem w porządku, w końcu zafarbował mi odrost a sama henna farbuje niesamowicie intensywnie. Niestety nie udało mi się dobić do czerwieni od Henny Maiden i włosy są zdecydowanie bardziej łagodnie czerwone, winne, ale wciąż wielki plus a ja będę dalej walczyć.

Kolor spiera się równomiernie, chociaż przybiera typowego szarawego odcienia, ale wciąż JEST SUPER!

I co dalej?

Siedzenie w domu trochę mnie zmotywowało do pisania. Na pewno mam sporo tematów, które chętnie poruszę- mycie ZW, kostki, produkty Hairytale Cosmetics czy maska nocna Anwen.

A może macie jakieś pytania lub tematy, o które chcielibyście poczytać? Dawajcie znać! <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.