Włosowa aktualizacja- New Year New Red!

Dzień dobry w Nowym Roku. Jako dorosły człowiek nadal piszę w dacie 2017 (a tak w ogóle to mój stan umysłu zatrzymał się gdzieś tak około 2012 jak pisałam codziennie w zeszycie kilka razy datę na lekcji- później przestałam), mam postanowienia noworoczne, których nie uda mi się spełnić i nowy kalendarz, do którego jeszcze nic nie wpisałam. Tyaaaaa…

 Ale udało mi się zafarbować włosy!

I nawet rozjaśniłam odrosta. Co ciekawe, taka sama mieszanka została zaaplikowana na całą głowę (rozjaśniacz z Garniera w kremie, trochę szamponu z Garniera i trochę Kallosa Color, żeby przeciągnąć też po długości) i sam odrost bardzo ładnie delikatnie chwycił, a pasek, który kiedyś z jakiegoś powodu miał mnie gdzieś i został brązowy stał się jeszcze bardziej brązowy. Super.

Kolor przed i tak nie był zły, chociaż wyglądał bardziej na miedziany, a ja jednak lubię czerwone. Chociaż patrząc na te zdjęcia, to kolor i tak był już dość czerwony Oh well.

Moja Noworoczna Mieszanka

Kusiła mnie bardzo henna Light Mountain, ale otwartą miałam czystą Sattvę, więc postanowiłam ją zużyć, zanim totalnie wywietrzeje. Postanowiłam dodać też buraka z ostatniego wpisu i wypróbować rubię w podobny sposób, jak u sophieczerymoja, z przepisu AllNaturalDyeing, ale na swój sposób- wykorzystałam głównie długo gotowany wywar z rubii i dość ciepłym zalałam ziółka. Ogólnie mieszanka wyglądała następująco:

  • 100g czystej henny Sattva
  • łyżka proszku z buraka czerwonego
  • łyżka amli
  • łyżka bringhraj
  • łyżka neem
  • łyżka kozieradki
  • 25g rubii gotowanej w 400ml wody przez około 2 godzinki
  • wywar z łyżeczki czerwonego drzewa sandałowego i hibiskusa (bo zabrakło mi cieczy z rubii)

Wymieszane ze sobą suche zioła zalałam nieco cieplejszą niż zwykle i odstawiłam na niecałą godzinę. W międzyczasie przygotowałam i zaaplikowałam kąpiel rozjaśniającą.

Hennę nałożyłam na całe włosy i zawinęłam w folię spożywczą i reklamówkę, a na to nałożyłam czapkę- dla wygody.

Przyznam szczerze, że pierwszy raz miałam problem ze zmyciem henny. Tak się przyczepiła włosów, że siedziałam w misce i pod prysznicem dobre pół godziny, starając się jak najwięcej wypłukać. Włosy były też sztywniejsze, niż zazwyczaj i mniej lejące. W trakcje schnięcia zdecydowałam się na delikatne przeczesanie ich najpierw drewnianym grzebieniem, a później szczotką z dzika, które ostatecznie pozwoliły na oczyszczenie włosów z reszty ziół.
Obecnie włosy wyschły i są dość tępe i suche, co jestem skłonna zrzucić na świąteczny okres, gdzie pielęgnacji nie było prawie żadnej, później kąpiel rozjaśniającą i na koniec ziółka na dokładkę, ale uważam, że i tak wyglądają dobrze jak na takie przejścia.
Kolor mnie samą powalił. Jest różny w każdym świetle, przede wszystkim wyszedł dość ciemny, więc jest dość chłodny i wielowymiarowy. Z resztą- sami zobaczcie ;)

Jeszcze co do drewnianego grzebienia i szczotki z włosia dzika. Grzebyk jest super już teraz, ale kusi mnie włożenie go do oleju na dwa tygodnie tropem pomrowika Emi. Natomiast szczotka z włosa dzika ze szczotkarni to najlepsze, co od dawna spotkało moje włosy. Jeżeli macie „dziwne” włosy jak się przetłuszczają, problemy z rozczesywaniem i ciągnięciem za włosy- serdecznie polecam! Co prawda szczotka nie zapobiega przetłuszczaniu, ale rozprowadzając sebum po włosach sprawia, że dłużej wyglądają dobrze. I jest niesamowicie delikatna przy rozczesywaniu mimo, że przysięgam, rozczesze wszyściutko.

IMG_20171226_125810.jpg

Teraz pozostaje tylko czekać na sprawdzenie trwałości tej rubiowej czerwieni. Ale aż boję się tego dotykać, bo taka piękna wyszła <3

1 thought on “Włosowa aktualizacja- New Year New Red!

  1. Wow! Co czerwień to inna <3 Potrzebuję tyko chwili, żeby sesja się już skończyła i żebym mogła nałozyć sobie taką doską mieszankę, a Light Mountain czeka :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.