Akcja wcierania Banfi + Moja włosowa historia!

Jak zwykle, bywam „musztardą po obiedzie” – chociaż w tym przypadku akurat wydaje mi się, że całkiem dobrą przypominajką.
W pierwszym tygodniu września Kinga z bloga Red Pilorum  ogłosiła akcję wcierania Banfi razem ze sklepem Agnieszki napieknewlosy (u której swoją drogą możecie kupić was jabłkowy, drzewo sandałowe, kamalę i wiele innych świetnych ziółek do henny oraz masę dobrych, sprawdzonych produktów do włosów).
Oczywiście miałam się włączyć od razu, ale zdarzyła się sesja i wszystko szlag trafił, ale jestem.

Akcja- wcieranie!

Wraz z Kingą Red Pilorum i Adą- Kosmetyczki Chemiczki WCIERAMY! :)
Akcja trwa już od 16.09.2017 i trwa… Do dna :) Zasady akcji to:
1. Mierzymy długość naszych włosów przed.
2. Wcieramy! Od 16 września, od złapania wcierki, od przypomnienia. Jak najczęściej, najlepiej codziennie i intensywnie.
3. Mierzymy włosy po miesiącu wcierania i po skończeniu butelki.

Ja startuję od włosów długości 55 cm (pasemko kontrolne, a także długość od czubka głowy do końca włosów na plecach). Będę wcierała Banfi pokrzywową- kolejna w kolejce jest ta klasyczna.
Wcześniej używałam Vitapilu, Garniera i wcierki z kozieradki. Najbardziej z nich przypadła mi… Kozieradka.
W akcji liczę głównie na przyrost, bo zapuszczam- ale o tym niżej.
Jeżeli wcieracie z nami, to zapraszam do krótkiej ankiety która pozwoli nam na realne zmierzenie efektów.

Jeżeli jeszcze nie macie wcierki, to mam dla Was świetną informację. W sklepie Agnieszki SĄ BANFI I SZYBKO SIĘ NIE SKOŃCZĄ! Mamy też kod rabatowy na -10% na wcierki (pilorum53341), obowiązujący przy zamówieniach internetowych oraz przy zaznaczeniu opcji „odbiór osobisty” do 1.10.2017 lub do wyczerpania zapasów.

img_20170921_104357.jpg

Po co się wciera i o co chodzi?

Wiele z nas pamięta o tym, żeby dbać o włosy na długości, myjemy skalp szamponami, ale często zapominamy, że na głowie mamy skórę i to od niej zależy, czy nasze włosy będą rosły piękne i czy będziemy z nimi mieli problemy od samego początku.
Dlatego ważne jest stosowanie masażu głowy a także wcierek. Masaż powoduje lepsze krążenie krwi, przy okazji jest po prostu bardzo przyjemnym momentem naszego dnia. Wcierka dostarcza naszemu skalpowi nawilżenia albo elementów potrzebnych, by rosły nam zdrowe włosy i żeby nie mieć problemów ze skórą. W zależności od wcierki możemy ograniczyć wypadanie włosów, suchą skórę, przetłuszczanie się skalpu, łupież.

Czym jest wcierka Banfi i jak działa?

Banfi jest serią wcierek (+szampon) od węgierskiej firmy Herbaria. Każda butelka ma 250 ml i kosztuje 20 zł, co przy używaniu 5 ml na jedno wcieranie przy codziennym wcieraniu gwarantuje nam ponad miesięczną kurację.
Wcierka zrobiła szał na grupie WŁOSING i jej fanki mówią nie tylko o zahamowaniu wypadania włosów, ale też przyspieszonym poroście czy wzroście baby hair.
W moim przypadku wersja pokrzywowa, a także łopianowa świetnie przedłużają świeżość włosów- jeżeli jednak macie z tym problem, to uważałabym na wersję Lady, ponieważ w dość dziwny sposób skleja włosy i później mogą wyglądać na tłuste.

Wcieranie

Jeżeli decydujemy się na wcierkę, która nie ma fajnego dozownika (tak, jak ta z Vitapilu, HerbaVita czy Garnier), to warto zaopatrzyć się w strzykawkę. Na jedno użycie w zupełności wystarczy nam 5 ml, a ja zauważyłam, że wodnista konsystencja wcierek pozwala na zmniejszenie tej ilości do około 2,5 ml, ponieważ w przeciwnym przypadku wszystko mi wszędzie cieknie.
Wcierkę aplikujemy na całą głowę, w szczególności tam, gdzie wiemy, że potrzebujemy szczególnej pomocy, a następnie MASUJEMY, przytykając opuszki palców do skóry (dobrze jest ominąć włosy) i wykonujemy nimi okrężne ruchy, ale nie trąc.

Producent zaleca wcieranie 20-40 minut przed myciem głowy, a następnie spłukanie wcierki i umycie włosów szamponem z serii, ale nie jest to konieczne. Ja wcieram codziennie, czasami nawet dwa razy, jak mi się przypomni, a że wcierka przedłuża świeżość moich włosów, to włosy myję co 4-5 dni (zazwyczaj myłam co 2 dni).
Myślę jednak, że najlepsze efekty będą, jeżeli pozwolimy choć trochę wcierce zadziałać- więc wcierać po każdym myciu lub jakąś godzinkę przed każdym myciem.

Gdzie kupić?

Banfi klasyczna (zapach chrzanu, dobra na porost)
Lady Banfi (przypudrowany chrzan, może zlepiać włosy, dobra na porost)
Banfi pokrzywowa (piękny zapach, mój ulubieniec, przedłuża świeżość)
Banfi łopianowa (zapach mydlany, dobrze działa na porost i nie wpływa na przetłuszczanie)

Moja włosowa historia

Akcja wcierania skłoniła mnie do refleksji nad tym, że w sumie to już rok siedzę we włosomaniactwie i dopiero teraz wcieranie weszło mi w krew. A kiedy zobaczyłam,co kiedyś na głowie miałam, a już nie mam, to aż mi się zrobiło smutno… I zachciałam wcierać więcej.
Ale może od początku.

Moje włosy zawsze były długie, grube i niskoporowate. Trudno było to ogarnąć i zrobić z tym cokolwiek, ale wyglądało ładnie z natury. Wszyscy zawsze się zachwycali, bo włosów miałam przy okazji dużo, tylko one były takie nudne… Proste… Brązowe… Być może jakbym wiedziała wtedy o hennie, to bym sobie od razu walnęła hennę i miałabym głęboki ciepły kasztan, bo złotawy cosiek mnie nie zadowalał.

p1030151.jpg

Moja pielęgnacja przez większość życia ograniczała się do oczyszczających szaponów- najpierw przeciwłupieżowy Nivea z trawą cytrynową, a później Ziaja zielona oliwka. Okazjonalnie znajdowałam na internecie maseczki domowe i nakładałam je na włosy, ale nie widziałam spektakularnych efektów, więc ograniczałam się do olejków i serum po myciu.
W kwestii cięcia… to nie wiem. Nie zwracałam uwagi na to, co się tam dzieje- oprócz tego, że miewałam włosy króciutkie, z grzywką na ukos, na prosto. Jedyne co, to moje końcówki rozdwajały się na potęgę.

pict0226.jpg

Po zakończeniu gimnazjum w odważyłam się zrobić COŚ z włosami- padło na czerwone pasemko na odrastającej grzywce, które bardzo szybko blakło, a przy odświeżaniu koloru zawsze się rozrastało. Widziałam dobrze różnicę w kondycji włosów farbowanych i nie- te naturalne były niesamowicie gładkie, a rozjaśniane bardzo spuszone.

20136724_1430881210313953_38833037_n

Dalszych koloryzacji dokonywałam sama z pomocą mamy i wszystko byłoby w porządku, jakbym sama w domu z pomocą mamy nie rozjaśniała całych włosów. Bo było ich baaardzo dużo i samo nakładanie zajęło wieki. Do teraz mam 4 sekcje włosów o różnym stanie (chociaż tej samej porowatości), które henną farbują się na różne odcienie. W każdym razie to rozjaśnianie spaliło mi włosy (chociaż i tak jak na tak mocno rozjaśniane włosy były w dobrej kondycji) i od tego czasu (od maja 2016) dbam o włosy i hennuję.

20030915_1428683317200409_1122107274_n.jpg

Kiedy zaczęłam czytać o ratowaniu rozjaśnianych włosów i trafiłam do Agnieszki to przez chwilę miałam ochotę się poddać i rzucić to wszystko. 3 maski, 2 szampony, serum, jeszcze nałożyć hennę a do tego potrzebuję henny, kwasku, zafoliować. Szampon delikatny, oczyszczający, a skąd mam wiedzieć co potrzebują moje włosy? Ile to normalne wypadanie, jak robić, żeby rosły, a czy te zniszczone w ogóle kiedyś będą jeszcze ładne? Dlaczego ja o nie dbam miesiąc i znów się nic nie dzieje? O jejku moja szczotka jest zła, muszę kupić nową, jaką szczotkę mam kupić, CO TO ZNACZY ŻE TANGLE TEEZER WYRYWA WŁOSY?! O kurczę, faktycznie, one się sypią, ale w sumie są zniszczone… […]

To tak mniej więcej przykład potoku myśli, które pojawiały się w mojej głowie kiedy się zastanawiałam, co ja mam ze sobą zrobić.

Co zrobić, kiedy chcę zacząć, ale nie wiem, jak?

Zastanów się, co masz w łazience do włosów, jak na Ciebie działa. Pomyśl, czego jeszcze potrzebujesz, na spokojnie przeanalizuj składy. Nie wyrzucaj od razu wszystkiego i na raz nie kupuj nowych kosmetyków, chyba, że masz tyle kasy do wydania i taki łeb, to ja się nie wtrącam.
Przedstawiam podstawowy zestaw, z którym ja bym zaczęła przy włosach podobnych do moich.
Po pierwsze, szampon- oczyszczający, jeżeli dotąd nie powodował problemów ze skórą, ten, który już leży w łazience, o ile nie ma silikonów. Spieniony chociażby na dłoni, by zużywać go mniej.
Po drugie, odżywka- emolientowo-humektantowa, może duża typu Seri miodowa. Wczesana, jeżeli potrzebujemy wygładzenia (ten trik na samym początku przywraca wiarę w cuda).
Po trzecie, serum na końcówki- silikonowe, silikonowo-olejowe, olejowe, termoochronne. Ważne, by nie miało alkoholu i było faktycznie używane.
Z takim zestawem można spokojnie dobrze wystartować, zobaczyć zmiany i nie ogłupieć. W międzyczasie, stosując minimalną pielęgnację ale w dobrym kierunku, możemy się dokształcić i powoli kupować takie kosmetyki, jakie nas interesują- może akurat coś ciekawego będzie na przecenie, a może pojawi się w lokalnej drogerii fajny produkt, na który ostrzyliśmy ząbki.

W międzyczasie- olejowanie i inne dodatkowe kuracje bardziej niż mniej domowe i tanie. Moje ulubione maseczki powstają kiedy wejdę czasami z miseczką do kuchni i zastanowię się, co mogę położyć na włosy. Możemy szukać przepisów na internecie, samemu się zastanowić, co jak może działać. Najczęściej najlepiej działają na nas takie kosmetyki, które dostosujemy samodzielnie produktami naturalnymi lub półproduktami.

Olejowanie
W szklance wody rozpuścić łyżkę miodu i spryskać tym włosy tak, żeby były wilgotne, ale nie mokre. Wodę z miodem możemy zastąpić nawilżającym tonikiem, glutkiem z siemienia lnianego, żelem aloesowym, wodą z cukrem lub gliceryną.
Na tak przygotowane włosy nakładamy olej, który akurat znajdziemy. Może smażymy na rzepakowym, słonecznikowym, oliwie z oliwek. Do kuchni azjatyckiej kupiliśmy sezamowy, zdrowotnie używamy lnianego albo uwielbiamy kokosowy. Warto najpierw sprawdzić te oleje i po tym decydować, jakie nam przypadają do gustu.

Proteiny
Często niestety zapominamy o proteinach, a te mogą w łatwy sposób przywrócić naszym włosom życie. W kuchni znajdziemy na pewno jogurt naturalny czy śmietanę, a także mleko, jajka. Dodanie ich do maski kupnej, lub wymieszanie z olejem, a może leżącym od dawna w kuchni awokado brzmi jak dobry pomysł.
Pamiętajmy o tym, żeby po proteinowej masce nałożyć coś emolientowego.

Humektanty
Najprostszym trikiem na nawilżenie włosów jest… Kisiel! Czy zrobimy go samodzielnie z mąki ziemniaczanej, czy na włosy nałożymy gotowca z paczki, efekt będzie taki sam- mianowicie ekstremalne nawilżenie. Samą skrobię można też wrzucić tak po prostu do maski bez żadnego gotowania- również działa.

Laminowanie
Agar i żelatyna sprawdzają się super w roli wygładzacza. Warto pamiętać, że w tej parze agar jest cukrem, a żelatyna proteiną.
Maskę laminującą przygotowujemy tak samo- agar gotujemy w wodzie (łyżka na 200ml) i dodajemy takiego gęstego glutka (ostudzonego) do maski i trzymamy pół godzinki. Żelatynę rozpuszczamy w wodzie, żeby była dość gęsta (łyżkę żelatyny na 1/3 szklanki wody), dodajemy do maski i również trzymamy pół godziny.
Polecam do tego celu maski emolientowe bez protein i silikonów, a do zmywania chłodną wodę, żeby nam się coś nie zaczęło intensywnie żelować na włosach.

Półprodukty
Bardziej finezyjnie możemy kupić różne półprodukty do włosów- na przykład keratynę, glicerynę, kwas hialuronowy, elastynę i kolagen. Z naturalnych i ziołowych specyfików można polować na spirulinę, kozieradkę.

Efekty podstawowego włosingu

Po takiej pielęgnacji włosy były niskoporowate u nasady i nisko-średnioporowate na całej reszcie. Nadal proste i dość przetłuszczające się. Bez oczyszczającego szamponu nie było mowy o ładnych włosach, a i tak po 2 dniu wyglądały tak, że można by na nich smażyć schabowego.
Eksperymentami doprowadziłam włosy do dobrego stanu w dotyku- ale nadal wyglądały dość brzydko. Odstające włoski (spalone), rozdwojone końcówki i zniszczenia sięgające 2/3 długości przez cieniowanie… To był czas na dramatyczne zmiany- co u mnie równało się z dramatycznym cięciem. Za jednym razem obcięłam wszystko, co miałam zniszczone i była to najlepsza decyzja, jaką podjęłam jak dotąd i nie żałuję ani jednego ściętego centymetra.
Pozbycie się zniszczeń spowodowało nie tylko, że włosy mniej się plątały, o wiele lepiej pokazywały, czego potrzebują i co na nie dobrze działa, ale też po prostu wyglądały zdrowo i przestały się strączkować jak głupie- a nawet jak się strączkowały, to do rozczesania takiego stanu wystarczyły mi 2 ruchy szczotką zamiast akcji-reanimacji.

 

Dramatyczne cięcie spowodowało, że chciałam więcej, lepiej i ładniej- zaczęły się duuuuże zakupy, sporo testów, ziółek, odżywek i szamponów i serum i testowanie ciekawych rzeczy. Dzięki ścięciu włosów mogę też stosować oleje dla niskoporowatych włosów, bo już nie mam połowy włosów, które się puszą po czymś takim.

Inaczej podeszłam też do kwestii henny, zaczęło się więcej eksperymentów z różnymi dodatkami, które poskutkowały coraz to bardziej czerwonymi włosami, na zmianę z rudościami i burgundami.

Obecna pielęgnacja

Szczotki- na co dzień Ionica Paddle Brush z TKMaxx, na wyjście szczotka z dzika, na mieście kieszonkowa szczotka z Olivia Garden, a do wczesywania szczotka z Rossmana od Ewy Shmidt.
Szampony- delikatny szampon z Nacomi migdałowy (moja miłość), oczyszczające Garniery ultra doux lawendowy lub 5 ziół.
Odżywki:
humektantowe- Seri miodowa
proteinowe- Hairmilk z nivei
emolientowe- Pantene Aqua Light, Garnier Fructis Grow Strong
proste bazy do tuningu- kallosy (obecnie Fig)
Serum- Syoss salonplex, serum z Ziai wygładzające, Oleokrem z Biovaxa diamentowy i Olejek w kremie Elseve magiczna moc olejków.
Olejowanie:
Balsamy z Isany chia i babassu, kakaowy jeżeli chcę coś na szybko
oleje- 7 olejów z nacomi, olej lniany, kokosowy
bazy- woda różana z gliceryną, woda z miodem, nawilżająca mgiełka Efectima
Półprodukty- keratyna, gliceryna
Wcierki- Banfi pokrzywowa/klasyczna, kozieradka

Dodatkowo hennuję włosy a od czasu do czasu przyjdzie mi ochota na spróbowanie czegoś innego, jednak jeżeli miałabym wypisać wszystko, co mam w domu do włosów i czasami używam, to byśmy tutaj spędzili spooooro czasu.

Moje włosy teraz

Po pierwsze mają zawsze milion kolorów w zależności od tego, kiedy się mnie spotka i z której strony popatrzy. Włosy są już bardziej niskoporowate, sam włos jest gruby, i powoli rośnie ich coraz więcej.

W tym miejscu chciałabym was zachęcić do doceniania baby hair. Już kilka osób zwróciło mi uwagę, że pod słońce robi mi się aureolka jaśniejszych, odstających wszędzie nowych włosków, które są na tyle długie, że je dobrze widać 5 cm poza moją głową, ale na tyle krótkie, że nie chcą się połączyć z resztą. Co mnie NIESAMOWICIE cieszy, bo to oznacza, że za jakiś czas ta cała aureolka będzie tworzyć grubość moich włosów. I serio, nie sprawia jakiegoś mega problemu wizualnego ;)

img_20170922_185737.jpg

Obecnie myję je co 4 dni i staram się za każdym razem nałożyć jakiś olej- czy sam, czy na podkład, czy w postaci balsamu z Isany. Oczyszczającym szamponem myję co 3-4 razy. W międzyczasie codziennie wcieram i najczęściej też nakładam serum na końcówki. Włosy wyglądają różnie- czasami wydaje mi się, że będą do niczego a wyglądają świetnie, a czasami są cudowne w dotyku a wizualnie okazuje się, że są powyginane (jednocześnie nie kręcą się).

Eksperymentuję z ziołami i uważam, że płukanka z prawoślazu jest zbawieniem wygładzającym dla moich włosów, a kozieradka jest dobra na wszystko.

 

Jednocześnie przede mną długa droga, bo tuż przed zniszczeniem moje włosy były niesamowicie długie i chciałabym, by choć część tej długości do mnie powróciła (bo tęsknię). Zamieszczam zdjęcia „przed” i moją docelową długość- pocieszam się, że powinny być takie jak skończę studia ;)

 

Poza tym jeszcze trochę zdjęć obrazujących stan moich włosów i kolor obecnie- w razie pytań proszę pisać! :)

 

7 thoughts on “Akcja wcierania Banfi + Moja włosowa historia!

    1. Dodaję do masek/odżywek i do henny- nawilża i wygładza. Tak samo można z niej zrobić glutka i przepłukać włosy i również działa wygładzająco (nie czuję zapachu kozieradki, więc mi to nie przeszkadza).
      Dodaję ją do różnych wywarów ziołowych jak chcę je dać na włosy i nie chcę, żeby „zjeżdżały” z nich

  1. A jak uzyskujesz na włosach tę delikatnie burgundową/fioletową poświatę? Właśnie na takiej mi zależy i już od przyszłego pierwszego hennowania mam zamiar do tego dążyć, tylko nie wiem za pomocą jakich dodatków to osiągnąć

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.