Utrzymywanie koloru

O ile nie jesteście mną i nie lubicie eksperymentów, a Wasze włosy nie zmieniają koloru w trybie ekspresowym, na pewno w pewnym momencie dojdziecie do takiego koloru, który będzie Was zadowalał.  Ale, niestety, włosy rosną nam w kolorze naturalnym, a nie takim, jaki chcemy, więc procedurę farbowania trzeba cyklicznie powtarzać. Pytanie brzmi, jak utrzymać swój wymarzony kolor?

Farbowanie odrostu

Przede wszystkim musimy sobie zdać sprawę z tego, że nasze włosy na długości i przy skórze głowy będą miały inne potrzeby. Te na długości są już zapigmentowane, mają taki kolor, jakiego chcemy- i nie chcemy tego zmieniać. W związku z tym powinniśmy skupić się na pofarbowaniu odrostu.

Odrost jaśniejszy

Tutaj sprawa ma się zasadniczo prosto. Tworzymy mieszankę taką, jak zawsze, zakwaszamy, odstawiamy. Dobrze jest obliczyć sobie mniej-więcej, ile zejdzie nam na odrost. Stawiałabym na około 20-30g ziół i dość lejącej się mieszanki (im gęstsze wolicie, tym więcej pójdzie ziół).

Na odrost będziemy kłaść samą mieszankę. Na resztę włosów skomponujemy glossa poprzez dodanie do błotka prostej odżywki. Zamiast odżywki możemy też dodać tam mieszankę cassi, jeżeli mamy bardzo jasny odrost i nie przeszkadza nam jaśniejszy kolor, to może być to dobry wybór, ale jeżeli nie potrzebujemy lekko rozjaśnić włosów na długości, pozostałabym przy glossie. Jeżeli nie podoba nam się wizja odżywki czy maski, równie dobrze możemy domieszać olej. Do wyboru do koloru.

Warto do glossa zrobić gęstszą mieszankę, niż normalnie. Z mojego doświadczenia wynika, że wtedy łatwiej jest to wszystko nałożyć, żeby nie kapało na wszystkie strony. Proporcja ziół do maski powinna być mniej-więcej 1:1, więc na długość będziemy brać o połowę mniej henny. Są to proporcje, które działają w moim przypadku, ale dobrze jest eksperymentować samemu.

Odrost ciemniejszy

Jeżeli tak jak ja podarowane zostały Wam ciemne włosy, które nie mają ochoty być rude, to sprawa się komplikuje. Oczywiście zakładając, że chcemy mieć włosy rude, a nie mahoniowe czy burgundowe.

Po pierwsze- rozjaśnianie. Ważne, żeby było delikatne, a także żeby wykonywać je częściej niż rzadziej, jeżeli robimy to samodzielnie- włosy przy skórze głowy będą jaśnieć szybciej, a nie chcemy mieć efektu zebry.

Do rozjaśniania dobrze jest przygotować kąpiel rozjaśniającą, a nie kłaść sam rozjaśniacz. Niektórzy preferują również farbę- powoduje od razu wyrównanie koloru i może okazać się delikatniejsza. Pamiętajmy, że im zdrowsze nasze włosy, tym lepiej trzyma się na nich kolor, więc wybierajmy małe wartości wody utlenionej (6-9%) i delikatny rozjaśniacz i nie bójmy się rozcieńczyć go maską. Dobrym kierunkiem będzie drogeria fryzjerska i szczere poproszenie pani za ladą, żeby wskazała nam najdelikatniejszy rozjaśniacz i wodę do niego, w moim przypadku zadziałało.

Włosy powinny zostać rozjaśnione do takiego stopnia, żeby nie wymagały od nas włożenia w nie z powrotem pigmentu. Im ciemniejsze i głębsze chcemy kolory, tym mniej musimy rozjaśniać.

Po rozjaśnieniu od razu dobrze jest zająć się ziółkami. Przygotowujemy mieszankę, nakładamy głównie na odrost, a na resztę możemy położyć glossa, jeżeli długość włosów odpowiada nam kolorystycznie.

Odżywienie koloru

Zakładając, że włosy wolno nam rosną, może mamy podobny kolor naturalny do tego, na który się farbujemy, a może mamy specjalną okazję a nasz kolor jest wyblakły, dobrym kierunkiem będzie gloss na całą długość włosów. To też fajny sposób na wykorzystanie resztek ziół, zapomnianej zamrożonej mieszanki albo na te chwile, kiedy wydałyśmy za dużo i na ziółka jakoś zabrakło.

Gloss

Procedura jest taka sama. Robimy dość gęstą pastę, którą rozrabiamy w stosunku 1:1 z prostą maską lub odżywką i zostawiamy na pół godziny. Po tym czasie zmywamy i nasz kolor powinien wrócić do odpowiedniej intensywności.

Do glossa robimy takie same proporcje, jakimi farbujemy się normalnie- dzięki temu na pewno otrzymamy kolor bardziej żywy, a nie zmieniony. Mieszanka do glossa powinna być odpowiednio odstawiona. Indygo można wsypać nie mieszając uprzednio do maski, będzie działał tak samo.

Pielęgnacja

Możemy spróbować też zmienić coś w swojej pielęgnacji z nadzieją, że akurat to ruszy nasz kolor. Świetnym wskrzeszaczem koloru będzie maska lub odżywka proteinowa (lub inny rodzaj dostarczenia włosom protein typu laminowanie żelatyną). Zazwyczaj powoduje pogłębienie koloru.

Innym sposobem jest kwaśna płukanka, w szczególności z kwasem jabłkowym. To, co on robi z włosami to jest dla mnie jakaś magia- w przypadku płukanki kolor nie jest o wiele jaśniejszy, ale bardzo się ożywia i zyskuje na wielowymiarowości.

Płukanki z innych ziół czy wywarów to również dobry pomysł. Na ciemne kolory i brązy dobra będzie płukanka z kawy, czarnej herbaty, kory dębu lub łupin orzecha włoskiego. Dla blondynek i jasnych rudości napar z rumianku, lipy czy nagietka. Na intensywne rude kolory polecam annatto, a na czerwienie dobrze robi płukanka kwaśna z czerwonego drzewa sandałowego i żeń-szenia.

W przypadku rusych włosów, jeżeli chcemy nadać im blasku i minimalnego rozjaśnienia, dobrze jest nałożyć sobie cassię lub senes. Powinien dostarczyć dużo blasku.

Moje włosy są zbyt ciemne

Jeżeli przesadziliśmy z warstwami henny lub nagle decydujemy się na jaśniejszy kolor, to trzeba bardzo mocno się skupić nad tym, co mieliśmy/mamy na głowie i jak z czym może to zareagować. O chemii i ziołach więcej tutaj…

Zbyt wiele warstw henny

Właściwie w tej kwestii jest najprościej. Po pierwsze możemy spróbować naturalnych metod- miód, rumianek, lipa, cassia, kwas jabłkowy. Więcej o naturalnym rozjaśnianiu znajdziecie w tym miejscu.

Jeżeli naturalne sposoby są zbyt wolne, możemy sięgnąć po kąpiel rozjaśniającą- pod warunkiem, że henna, której używałyśmy była czysta i nie zawierała domieszek, a także nigdy nie tykałyśmy indygo. Hennowane włosy są odporne na rozjaśnianie i wymagają dużo cierpliwości, więc polecam robienie tego powoli i etapami, nie chcemy spalić włosów.

Zbyt ciemne włosy po indygo

Jeżeli farbowałyśmy się na brąz, to będzie gorzej. Przede wszystkim dlatego, że indygo z rozjaśniaczem daje zieleń. A może dać też zielone plamy.

Po pierwsze indygo możemy próbować wypłukać naturalnie, ale z tego, co wiem rzeczy typu miód czy kwas jabłkowy niekoniecznie chcą się tykać brązów i czerni. Możemy próbować wywabiać kolor olejowaniem i laminowaniem pod ciepłem, a także colą.

Jeżeli oczekujemy jaśniejszego brązu (a nasz się nie spiera) lub rudości, możemy spróbować rozjaśniania, a na to położyć hennę, która powinna zneutralizować hennę, ale nie jest powiedziane, że otrzymany w ten sposób kolor będzie tak intensywny jak tego chcemy.

Kontrola koloru dodatkami

W poście o pierwszych krokach z henną zamieściłam spis dodatków, które w różny sposób mogą modyfikować kolor, który możemy osiągnąć ziołami. Ponadto dla ciepłych mieszanek możemy dodawać cassi, która rozjaśnia kolor (z dodatkiem koloru złotego, więc nie osiągniemy tym sposobem jasnego zimnego brązu bez dodatku mocno ochładzającego).

Pamiętajmy, żeby uważać i nie przyciemniać gwałtownie koloru od początku, ale od razu myśleć o tym, do czego dążymy. Łatwiej jest powoli budować ciemniejszy kolor, niż z ciemnego wracać. Dlatego w celu uzyskania rudego, mieszajmy hennę z cassią, dla jaśniejszych brązów dodajmy mniej indygo, a skupiajmy się na innych ochładzających dodatkach.

Czego nie robić

Ziołowemu kolorkowi będzie szkodzić na pewno olejowanie wnikającym olejem w akompaniamencie ciepła bez nawilżającego podkładu (jeżeli damy nawilżający podkład i nie będziemy tego trzymać pół godziny w folii i czapce, to powinno być ok). Majstrowanie ciepłem w pierwszych 48h będzie powodować duże ciemnienie koloru, a oleje i silikony w tym czasie spowodują zatrzymanie utleniania koloru, w wyniku czego będzie jaśniejszy.

Według niektórych mycie mocnym szamponem może powodować szybsze wypłukiwanie się szamponu- w szczególności szamponem przeciwłupieżowym. Generalnie rzecz ujmując zła pielęgnacja i nieodpowiadanie na potrzeby włosów, brak równowagi PEH (Proteiny Emolienty Humektanty) też będzie przyspieszać wypłukiwanie się koloru, przynajmniej optyczne (suche włosy wyglądają na jaśniejsze, otwarte łuski będą narażać barwnik na wypłukanie).

Po pewnym czasie kolor powinien się ustatkować i nie wypłukiwać się z niczym, chyba, że będziemy się starać, by się wypłukał.

Ogłoszenie!

Już niedługo ruszamy z kopyta z projektem dotyczącym chemii w kosmetykach. Na początek zaprezentujemy Wam oddziaływania i zjawiska chemiczne, które zachodzą między włosem i kosmetykami, a później opiszemy każdy rodzaj substancji chemicznych, który zajmuje się w kosmetykach. Pierwszy konkretny będzie dotyczył quaterniów i polyquaterniów, a zaraz po nim będziemy mówić o syntetycznych barwnikach.

Jakie substancje spotykacie w kosmetykach i których jesteście ciekawi? Jeżeli jest coś konkretnego i macie jakieś pytania o naturze bardziej teoretycznej, nie praktycznej (nie testowałyśmy wszystkiego na włosach), to zostawiajcie je w komentarzach. Jak macie jakieś ciekawe kosmetyki, to też chętnie poczytamy składy i wybierzemy składniki, które będą się wydawać godne opisania.

 

0 thoughts on “Utrzymywanie koloru

  1. Czekam niecierpliwie na więcej szczegółów o quaterniach i poliquaterniach, chcąc trzymać się chociaż bezsilikonowej pielęgnacji jako falolokowa maniaczka <3
    Pięknie to wszystko opisujesz!
    Ja jestem szczęśliwie od początku farbowana na ciemniej, więc kłopotu jest zdecydowanie mniej, ale z mojego łombre już zauważam wypłukiwanie (i ten odrost na wakacjach, ech!). Czekam też z niecierpliwością na mój pierwszy raz z yemeni :D

    1. Yemeni to potfur, ale jak się go opanuje, to jest spoko. Ja się trochę zraziłam i miałam inne rzeczy do testów, więc swoją pierwszą rozdałam :D
      Właśnie będę musiała poszperać sporo na temat opinii i jak to wygląda z włosami kręconymi i powlekaczami oraz dlaczego się tak dzieje. Bo w sumie dla mnie czy sobie nałożę tonę silikonu czy nie to wszystko mi jedno, a jednak loczki zupełnie inaczej reagują

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.