Hennowanie dwuetapowe

Witajcie po przerwie. Wracam do żywych po sesji i ogólnym braku wszystkiego.

Tym razem pod lupę weźmiemy hennowanie dwuetapowe.

Czym jest hennowanie dwuetapowe?

To metoda farbowania henną, która polega na tym, że na początku na włosy nakładamy samą, czystą hennę. Jest ona trochę jak pigmentacja włosa w przypadku farb fryzjerskich, ma za zadanie sprawić, że kolejna warstwa będzie się lepiej trzymać i nie będzie się wypłukiwać. Taka warstwa nie musi koniecznie być świeża- jeżeli farbujemy henną od dłuższego czasu, to na naszych włosach istnieje już jakaś baza.
Druga warstwa to już ta warstwa „właściwa”- stanowi zazwyczaj mieszankę henny i indygo i jest decydująca o kolorze. To tutaj martwimy się głównie o dodatki i dokładnie odmierzamy proporcje i sterujemy kolorem.
Hennowanie dwuetapowe może wydawać się trochę straszne. Po pierwsze, zużywamy dwa razy tyle surowca, a po drugie zajmuje nam to więcej czasu. Pamiętajmy jednak, że henna używana jako baza musi być jedynie czysta, a farbowanie można tak ułożyć, żeby jak najmniej się męczyć- hennowa baza z resztą nie musi szalenie długo siedzieć na naszej głowie.

Dla kogo jest hennowanie dwuetapowe?

Stosujemy je głównie w przypadku bardzo jasnych, siwych albo opornych na indygo włosów. Warstwa henny pod spodem pomaga barwnikowi indygo przyczepić się i mniej się wypłukiwać. Stanowi głównie podkład, bazę, by zapewnić, że kolor będzie taki, jak sobie tego życzymy i nie zmyje się w 2 tygodnie. Jeżeli nasze włosy są w kolorze ciemniejszym od jasnego brązu, nie mamy włosów siwych i mieszanki się nas „trzymają”, to taki zabieg nie jest konieczny.
Dodatkowy etap dobrze jest też zastosować, jeżeli nie lubimy samodzielnie mieszać henny i indygo i używamy gotowych mieszanek „brąz”.

Jak wykonać hennowanie dwuetapowe?

Zacznijmy od listy zakupów!

Będziemy potrzebować:
  • Czysta henna na podkład i ewentualnie na drugi etap. Polecam szukać tanich rozwiązań (duże paczki henny, promocje), ponieważ nie zależy nam bardzo na jakości i specyficznym kolorze. Pamiętajmy jednak, aby nasze zioła były czyste, bez dodatków chemicznych! Dodatki ziołowe mogą pomóc stłumić lub podbić kolor wyjściowy, lecz nie są konieczne.
  • Indygo lub wybrana mieszanka, w zależności od tego, co nam bardziej pasuje. Przysięgam, że samodzielne mieszanie indygo nie jest takie straszne, jak brzmi. A i kolor łatwiej jest dostosować.
  • Coś do zakwaszenia. Pełna dowolność, ale w granicach rozsądku. Lista zakwaszaczy jest tutaj.
  • Szampon oczyszczający- zawierający SLS/SLeS, nie zawierający silikonów i innych substancji, które przyczepiają się do włosa. Im prostrszy skład, tym lepiej.
  • Dodatki:
    -kozieradka- dodana do błotka wpłynie na odżywienie i nawilżenie włosów;
    -glut lniany- możemy nim zalać zioła, albo użyć w formie płukanki, by ogarnąć włosy pozostawione bez odżywki;
    -czarna herbata do zalania mieszanki, pogłębia i przyciemnia kolor;
    -sól dodana do mieszanki brąz lub indygo polepsza przyczepność barwnika.
  • Inne:
    -folia spożywcza lub inna reklamówka, żeby nie kapało;
    -czapka, która podtrzyma ciepełko i zatamuje trochę kapania;
    -rękawiczki, bo nie chcemy chodzić z pomarańczowymi łapkami;
    -miseczka i coś do mieszania/nakładania;
    -waga, lub coś innego do kontroli proporcji.
Przygotowanie

Na początek przygotujemy hennę. Zalewamy odmierzoną ilość ziółek ciepłą wodą (lub glutkiem) około 50 stopni celsjusza, dodajemy wybrany kwasek i mieszamy. Warto jest wlewać wodę powoli, szczególnie, jeżeli używamy glutka lub kozieradki. Mamy wtedy lepszą kontrolę nad gęstością naszego miksu, a także powstaje mniej trudnych do rozrobienia grudek. Orientacyjnie powinniśmy zużyć 3 razy tyle ml wody, ile gram ziółek zalewamy, ale nie musi to być zasadą.
Dajemy hennie odstać przynajmniej 4h (aż zacznie barwić) i dajemy na około 3h na głowę. Błotko zmywamy i nie nakładamy na nie nic, chyba, że potrzebujemy użyć np. płukanki z glutka lnianego.
Idealnie byłoby dać hennie trochę odetchnąć na naszych włosach Radziłabym więc na przykład zrobić farbowanie wieczorem, przespać się i rano nałożyć mieszankę brąz lub indygo.

Drugi etap wykonujemy zgodnie z tym, jak lubimy. Jeżeli samodzielnie mieszamy hennę i indygo, to możemy zostawić w lodówce wymaganą ilość henny z pierwszego etapu i do drugiego połączyć ją z zalaną letnią wodą pastą z indygo. Jeżeli używamy mieszanki, to po prostu rozrabiamy ją z letnią wodą. Mieszanek z indygo nigdy nie zakwaszamy i nie odstawiamy!. Możemy je zalać czarną herbatą, dodać trochę soli, ale od razu po wymieszaniu nałożyć na włosy. Drugi etap trzymamy na głowie do 3h. Po tym spłukujemy samą wodą, nie nakładając nic oprócz opcjonalnej płukanki z glutka lnianego.

Drugiemu etapowi koniecznie dajemy 48h na utlenienie, bo indygo przez ten czas bardzo ładnie ciemnieje. Po tym czasie możemy używać swoich zwykłych kosmetyków. Miejmy jednak na uwadze, że na początku farbowania ziołami, kolor będzie bardzo wrażliwy na mocne detergenty i oleje wnikające.

Każda forma farbowania na brąz powoduje, że w przyszłości nie powinniśmy rozjaśniać włosów. Rozjaśniane indygo ZAWSZE będzie powodować na włosach glona.

Nie należy się bać, że henna jako baza znacznie wpłynie na to, że wyjściowy kolor będzie bardzo ciepły. Jeżeli mamy takie obawy, możemy zastosować dodatki gaszące i przyciemniające. Na przykład wywar z obierek ziemniaków lub kory dębu, zioła takie jak amla, birnghraj, brahmi. Dodatki możemy stosować też na drugi etap, zgodnie z naszą fantazją.

Zioła nie gryzą, nie bójmy się eksperymentów!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.